Sesje świąteczne od kuchni…

Sesje świąteczne od kuchni…

Kilka słów o …. zdjęciach świątecznych.

Organizuję je zawsze miesiąc przed świętami dwa razy w roku. Oczywiście mowa o Bożym Narodzeniu oraz Wielkanocy:) Śmiało mogę stwierdzić, że są to zawsze dwa NAJintensywniejsze miesiące w skali całego roku. Dlaczego?

W ciągu zazwyczaj 4-5 dni przeprowadzam około 34-38 sesji. Oznacza to kontakt z średnio 50-60 dziećmi i około 20 000 „pstrykniętych” zdjęć. Do dyspozycji moich małych klientów miałam, przy ostatnich sesjach wielkanocnych, 6 różnych scenografii. Razem z niezawodną Anną Matuszewską z Fabrica de Pasjone przeprowadziłyśmy intensywną burzę mózgów. Z ogromnym zaangażowaniem i starannością przygotowałyśmy wszystko to, co było potrzebne do wyczarowania wyjątkowych scenografii. Jak to mówią „co dwie głowa to nie jedna”! Dzieci umawiane są w równych odstępstwach czasowych od rana do późnego po południa. Cztery dni … niby nie dużo, ale jeden taki dzień potrafi już nieźle zmęczyć (haha!). Dzieci są różne – z niektórymi pracuje się łatwiej, do innych trzeba umieć odpowiednio podejść. Niektóre są wesołe z natury, inne mogą mieć akurat tak zwany „gorszy dzień” (w końcu też człowiek!). 4-5 dni pracy z dziećmi w różnym wieku i o różnych uosobieniach to już naprawdę niezły maraton! I co się dzieje potem?

Przecież sesje mam już za sobą to już mogę wybrać się na urlop! Nic bardziej mylnego!!! Właśnie teraz zaczyna się prawdziwa praca! Zrzucone na dysk zdjęcia (zazwyczaj jedna sesja to około 600 sztuk) trzeba odpowiednio uporządkować, każdą sesję muszę dokładnie przejrzeć i dokonać selekcji – odrzucam ujęcia nieudane, zostawiam te lepsze spośród, których wybieram perełki:) Teraz czas na obróbkę. Im trafniej ustawię parametry w aparacie i im lepsze wykonam zdjęcie „wyjściowe”, tym mniejsza ingerencja w procesie postprodukcji. Przy zdjęciach świątecznych to bardzo ważne bowiem, ze względu na dużą ilość sesji, czeka mnie mnóstwo zdjęć do przygotowania więc czas poświęcony nad każdym ujęciem jest tu niezmiernie istotny. W sumie efektem 4-ch świątecznych dni zdjęciowych jest około 1400 obrobionych fotografii, niezliczona ilość dni i godzin spędzonych przed monitorem oraz wiele wyrzeczeń (rezygnacja z codziennych treningów, rezygnacja z przyjemności typu „sobotni wieczór przy dobrym filmie” i zarwane noce) . Na czym właściwie polega „obróbka”? O tym obszerniej rozpiszę się w oddzielnym poście :)

przed1

przed2

A więc drodzy Czytelnicy / Klienci, jak widzicie, sama sesja nie oznacza, że moja praca dobiegła końca! Wychodząc od Was z domu, albo wracając z pleneru mentalnie szykuję się już na dalszą pracę przed monitorem :) Baaardzo lubię tę cześć pracy pomimo, że potrzeba na nią zdecydowanie więcej czasu niż na samą sesję!

Czekam na Was!

Jeżeli nie udało Wam się zapisać na sesję świąteczną, koniecznie bacznie obserwujcie mnie na FB! Tam zawsze będziecie na czasie!

https://www.facebook.com/OliviaKonickaPhotography/

https://www.facebook.com/fabricadepasjone/?fref=ts

Skomentuj